Od długiego czasu było wiadomo, że to będzie wyjątkowy dzień. Przygotowania trwały od dawna, a najważniejszy element układanki to przygotowanie pilotów. Systematyczny trening – starty, lądowania, termika, a w międzyczasie teoria spowodowały, że sam egzamin był tylko formalnością.
Z PSS jestem związany od początku 2023 roku. W tym czasie miałem okazję poznać latanie w górach czy długie przeloty. Jednak dopiero w ostatnich sezonie lotniczym moje szkolenie jakby przyspieszyło: praktycznie każda wizyta na lotnisku oznaczała przejście na kolejny poziom “wtajemniczenia”: samodzielne loty Janusem, przesiadka na Astira, samodzielne loty termiczne. Wszystko to dawało mnóstwo satysfakcji chociaż miałem świadomość, że to raptem zalążki zdobywania doświadczenia lotniczego. Tym bardziej ucieszyłem się, gdy instruktor Tomek zawyrokował: będziemy umawiać egzamin praktyczny!
Przed egzaminem męczyła mnie myśl: jak się przygotować? Czekając na ziemi, jedyne co mogę, to odświeżyć sobie teorię. Poza tym pozostaje pamięć godzin spędzonych w powietrzu, planowanie w głowie scenariuszy sytuacji awaryjnych, wyobrażenie lotu po kręgu w różnych warunkach, no i cała garść uwag instruktorskich.
W dni egzaminu pogoda była słoneczna, z niewielkim zachmurzeniem i łagodnym wiatrem ze wschodu w osi pasa. Idealne warunki na krótkie loty bez niepotrzebnych komplikacji. Dodatkowym ułatwieniem był fakt, że sam egzamin odbywał się na “swoim” lotnisku i “swoim” szybowcu. Razem ze mną do egzaminu przestępował klubowy kolega Adam. On pierwszy odbył loty z egzaminatorem, następnie przyszła moja kolej.
Tak jak zawsze zająłem miejsce w przedniej kabinie, egzaminator usiadł z tyłu. Każdy start (autohol) odbywał się w maksymalnym skupieniu. Następnie dobrze znane czynności: wyczepienie liny, ustalenie prędkości, wytrymowanie i w końcu sam lot. Tutaj czułem, że warto podzielić się egzaminatorem moim planem działania, wytłumaczyć dlaczego lecę tak a nie inaczej, co chcę zrobić i dlaczego. Każdy lot miałem tak “przegadany”. W kabinie robiło się ciszej dopiero w okolicy trzeciego zakrętu. W końcu dobrze przygotowane i wykonane lądowanie to konieczność, nie tylko na egzaminie. 😉
Po wszystkim dowiedzieliśmy się o wyniku: egzamin zdany! Było to oczywiście powód do dumy i radości. Lecz nie tylko dla nas, uczniów, ale też dla Tomka. W końcu Pomorska Szkoła Szybowcowa wyszkoliła pierwszych pilotów! 😃🥳
PS. Bardzo chciałbym podziękować Bartkowi B. który nas tego dnia holował i pomagał na kwadracie.
tekst: Bartek K.
zdjęcia: PSS
