Tegoroczne zawody szybowcowe w Lisich Kątach były pierwszymi zawodami, w których miałem przyjemność uczestniczyć. Wcześniej przebieg takiej imprezy znałem jedynie z opowieści kolegów. O zawodach zawsze opowiadali z wielką pasją co przekonało mnie do wzięcia w nich udziału i rozpoczęcia nowej przygody. Dodatkową motywacją była możliwość wykonania przelotu nawigacyjnego wymaganego do licencji szybowcowej SPL.
Przez cały tydzień trwania zawodów pogoda była bardzo kapryśna. Nie załamywało to ducha zawodników i każdego dnia na starcie pojawiło się ponad trzydzieści szybowców gotowych do rywalizacji.
Nasza ekipa latała na szybowcu dwumiejscowym z instruktorem, a co-piloci zmieniali się w poszczególnych dniach.
Kiedy nastał “mój dzień” pogoda zrobiła się idealna do szybowcowego latania. Na odprawie dostaliśmy zadanie 303km z 3 PZ’ami. Zapowiadał się długi dzień pełen wrażeń.
Wielką nowością, a zarazem moim pierwszym wyzwaniem była metoda startu. Na zawodach starty szybowców odbywają się za ciągnącymi je samolotami. Jednak z pomocą doświadczonego instruktora nie miałem z tym żadnych problemów. Instruktor ze spokojem wytłumaczył mi specyfikę takiego startu dzieląc się przy tym swoim uwagami.
Niebywałym przeżyciem była możliwość szybowania w jednym kominie z kilkoma a nawet kilkunastoma innymi szybowcami. Wymagało to ode mnie dużej czujności aby zachować bezpieczną odległość od innych zawodników.
Kolejnym pozytywnym aspektem były niezapomniane widoki. Przelot odbywał się głównie w rejonie południowych Kaszub obejmując przy tym obszar od Grudziądza przez Chojnice w kierunku Piły. Widok rozciągającego się po horyzont sosnowego lasu, malowniczych pól oraz krystalicznych jezior na długo zapisze się w mojej pamięci.
Na uznanie zasługuje również koleżeńska atmosfera panującą na zawodach. Przejawiała się ona nie tylko w luźnych rozmowach ale przede wszystkim we wzajemnej pomocy. Szybownictwo to zdecydowanie sport zespołowy!
Udział w zawodach w Lisich Kątach był dla mnie wielkim przeżyciem. Szybowanie wraz z innymi zawodnikami z pewnością wzbogaci moje lotnicze doświadczenie. Nie mogę się doczekać kolejnych zawodów!
Przeloty do licencji szybowcowej zwykle mają nieco ponad 100 km, bo tyle wymagają przepisy. W naszym przypadku trasa miała ponad 300 kilometrów długości, a jej przebycie zajęło nam aż pięć godzin. Nigdy bym się nie spodziewał, że będę mógł tak długo szybować.
Piękne uczucie!
tekst: Filip ( PSS )
zdjęcia: PSS
